niedziela, 16 czerwca 2013

Mała księżniczka

Tytuł trochę zaskakujący nie sądzicie? Każdy, kto dowiedział się, że to czytam myślał, że troszkę się cofnęłam, lecz nie wiedzieli oni o czym jest ta książka.
Książka opowiada historię małej, bardzo bogatej i niezwykle inteligetnej dziewczynki, która ma wszystko czego zapragnie, lecz po nagłej śmierci ojca traci wszystko i zostaje służąco w szkole, w której jeszcze nie dawno była nazywana księżniczką.
Historia jest według mnie oczywiście bardzo wzruszająca, nie wątpliwie jest ona raczej kierowana  do dzieci, ale nadaje się również doskonale dla osób starszych. Pokazuje, że nie można się podawać nie ważne co się stanie, że należy zachować się uprzejmi nawet w stosunku do ludzi, których nie lubimy i co najważniejsze, że powinniśmy uwierzyć w swoją wyobraźnie bo tylko ona może pomóc nam przetrwać najtrudniejsze chwile.
Bardzo długo zajęło mi przeczytanie tej książki, iż na początku naprawdę mnie nudziła i nie mogłam znaleźć w sobie siły, aby ją czytać, lecz kiedy dotarłam do momentu śmierci ojca, nie mogła oderwać wzroku od niej. Wciągnęła mnie całkowicie i przeczytałam ją w jeden dzień.
Polecam sięgnięcie po nią, niech nie odstrasza was tytuł sugerujący, że to lektura dla dzieci.
Margaret

sobota, 25 maja 2013

Dostaliśmy po dziecku

Króciutka recenzja książki Ewy Grętkiewicz, którą moja mamy określiłam mianem "dla dzieci" i chyba jest właśnie taką książka, lecz jest to bardzo fajna książka, choć spodziewałam się czegoś zupełnie innego. Dużo śmiesznych sytuacji, niektóre z życia wzięte, dość ciekawi bohaterowie, o których prawie nic nie wiem. Książka jest bardzo cienka w dodatku z dużym drukiem więc nie mam co się spodziewać jakiś rozbudowanych akcji. Powiem, że przyjemna rozrywka na nudne popołudnie. Przyjemnie się czyta. Polecam.

Gdyby ktoś chciał to macie opis.
Perypetie dwojga nastolatków, którzy podczas tygodniowej nieobecności rodziców muszą się opiekować dwoma rozbrykanymi braćmi przedszkolakami. Choć czwórka rodzeństwa ma zapewnioną pomoc sąsiadki i opiekunki, choć maluchy pół dnia spędzają w przedszkolu, dla 12-letniej Julki i 14-letniego Alberta ten tydzień okazuje się prawdziwą szkołą przetrwania.
Na fabułę składa się seria zabawnych, a czasami mrożących krew w żyłach scen, które ilustrują przeżycia rodzeństwa. Julka i Albert wynieśli jednak z tych dni także pozytywne doświadczenia. Przekonali się, że w trudnych chwilach mogą wzajemnie na siebie liczyć oraz że mają niezawodnych przyjaciół, gotowych na każde zawołanie pośpieszyć z pomocą. Zrozumieli też w pełni, czym jest dla nich rodzina. Przede wszystkim jednak poczuli się za nią odpowiedzialni. Uwierzyli w siebie i w to, że nie we wszystkim muszą się zdawać na rodziców. Odtąd także od nich będzie zależeć, jak potoczy się życie ich rodziny.
Książka napisana z humorem, dialogi skrzą się dowcipem, znakomicie podpatrzone sytuacje, sympatyczne charaktery. Doskonała lektura dla młodzieży w wieku 10-15 lat. Świetna do rodzinnego czytania i na każdą okazję.

Piosenki

I ponownie, a jakby inaczej, znowu przychodzę do was z piosenkami tygodni, chyba.

Pierwsza i chyba ulubiona to "Belong" zespołu Cary Brothers. Świetna piosenka, a znam ją oczywiście fani Deleny już wiedzą. Tak właśnie z tej niesamowitej sceny z ostatniego odcinka sezonu 4, kiedy to Elena oświadczyła Damonami, że go wybiera i go kocha. YUPI! No ale dobrze, zachęcam jak zawsze do posłuchania. naprawdę piękna piosenka.

Wiecie co chyba Belong nie jest jednak ulubiona, nie wiem jak mogłam zapomnieć o "I love it" Icona Pop?! Ta piosenka... Nawet nie potrafię się wyrazić. Jest po prostu... bombastycznowybuchowa! Daje mi tyle energii i poprawia humor od razu przestaję się przejmować błahostkami i mieć wszystko gdzieś. Jak to w piosence "...I don't cary, I love it..." Tej musicie koniecznie posłuchać!

Kolejną fantastyczną piosenką jest "Things we lost in the fire" - Bastille. Bardzo fajna pioseneczka, lubię jej słuchać wracając ze szkoły.

I ostatnią piosenką, o której chcę napomknąć trochę więcej jest "Ugly" - The Exies. Jest to dla mnie wzruszająca piosenka, przemawiająca do mnie i zadająca mi pytania. Uświadamiająca moje wady i wady innych oraz to co powinnam w sobie zmienić.

Teraz jeszcze kilka piosenek, które chciałabym wam polecić, lecz nie będę już na ich temat się rozpisywać.

"When I was younger" - Liz Lawrence, przepiękna piosenka, przypomniała mi co mam zamiar zrobić, kiedy już będę zarabiać, że muszę się uczyć nie dla siebie, jak to wszyscy mówią, lecz dla mojej mamy i dziadków, żeby sprawić, że będą ze mnie dumni.  10/10
"Sail" -Awolnation. 8/10
"You send me" - Cought A Ghost 7/10
"Just give me a reason" - Pink  7/10

niedziela, 12 maja 2013

Piosenki tygodnia

"What if the storm ends" - Snow Patrol. Znalazłam tą piosenkę podczas oglądania fanmade zwiastunów Pięćdziesięciu twarzy Greya, występuje ona w prawie każdym z nim i po prostu się w niej zakochałam. Choć jest niezwykle smutna jest piękna, ale z tego względu, że jest melancholijna nie zawsze mam nastrój jej słuchać, zwłaszcza w tym tygodniu gdzieś tak do czwartku wieczorem miałam dobry humor, więc słuchałam jej tylko kilka razy, lecz potem... Dziś słuchałam jej już z 5 razy, ale... Polecam piękna piosenka, lecz ostrzegam że straszna długa przygrywka? Tak to się nazywa? Nie ważne. Polecam! 
Tak na marginesie strasznie podoba mi się ta okładka. :)


Drugą piosenką jest "You don't belong" Daughtry jest to mocna piosenka, już dawno takich nie słuchałam . Odkryłam ją dzięki jakiemuś filmikowi z Pamiętników Wampirów. Jest również fantastyczna. Słowa zwłaszcza refren do mnie przemawiają. Również polecam.

Nie rozpisuje się dziś, bo mnie się zwyczajnie nie chce, miałam wam napisać recenzje filmów Anioły i Demony, lecz zrezygnowałam, jeśli chcecie to komentujcie. A tak wracając do Pamiętników, to co jesteście podekscytowanie przed wielkim finałem, bo ja tak. I to jak! Już nie mogę się doczekać, oczywiście czekam najbardziej na sceny Kloroline, ale mam wrażenie, że znowu do niczego nie dojdzie, lecz zawsze można mieć nadzieje, prawda? Po za tym martwię się o Damonka, po zaobaczeniu zdjęć, a rozszerzony zwiastun tylko podsycił moje podekscytowanie. Dobra uciekam pod prysznic.

Bye, bye.

czwartek, 9 maja 2013

Lista Schindlera

Dzisiaj wieczorem, po długiej przerwie przychodzę do was z recenzją może i już wam znany filmem pt. "Lista Schindlera". Film jest już dość stary, gdyż powstał w 1993 roku. Wiem, że został nagrodzony wieloma oskarami i ma duże uznanie wśród widzą. Chciałam go już dawno obejrzeć, ale nigdy nie byłam do niego przekonana i znajdywałam coś innego. Do obejrzenia go w końcu zachęciła mnie Magda, która go obejrzała i bardzo polecała.

Film opowiada historię Oskara Schindlera, który jest młodym człowiekiem, który chce osiągnąć wielki sukces, wykorzystując innych, a mianowicie Żydów, gdyż są oni "najtańsi" Nie będę zdradzać wam całej fabuły, bo by było bez sensu, ale powiem wam, że film jest naprawdę świetny, choć w pierwszych minutach przeraziło mnie to, że jest to film czarno-biały, za czym nie przepadam, a po drugie to to, że twa, aż trzy godziny! Nie powiem, to dość dużo jak na jeden film, już dawno tak długiego filmu nie oglądałam, zwłaszcza, iż nie przewijałam go co często mi się zdarza, gdy nie podoba mi się jakaś scena. Wspomnę tylko, że jest w nim mowa głównie o prześladowaniu Żydów w czasie II wojny światowej, o ich traktowaniu, trochę o życiu w gettcie, i o obozach koncentracyjnych. Historia zachwyca jeszcze bardziej, gdy uświadomimy sobie, że to wszystko działo się na prawdę
Mam 2 ulubione momenty:
                                         I - Kiedy Schindler uciekał z fabryki i załamał się, uświadamiając sobie, że mógł uratować więcej ludzi.
                                         II - Kiedy Amon ułaskawił chłopca i ćwiczy to kwestię przed lustrem.

To by było na tyle z mojej strony, serdecznie polecam ten film, dla kogoś kto chce się oderwać od romansideł i fantastyki.

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Piosenki minionych tygodnii

Jak już mówiłam mam dzisiaj również dla was piosenki które były i nadal są ulubieńcami zeszłych 2, 3? tygodni.
Pierwszą z nich jest piosenka "Pop That Lock" Adama Lamberta. Ta piosenka daje mi tyle energii jest po prostu... Nie wiem co powiedzieć. Za każdym razem, gdy jej słucham mam ochotę tańczyć, ja która niegdy nie tańczę. Posłuchajcie nie pożałujecie. Oczywiście słowa również dodają energii i pewności siebie nie tylko rytm. Przesuń swoją barierę i posłuchaj tej piosenki.


Następną jest piosenka The Calling - Wherever You Will Go, dowiedziałam się o tej piosence czytając Pięćdziesiąt Twarzy Grey'a. Nawiązując do poprzedniego posta uwielbiam tą scenę, gdy Christian zaczyna grać i śpiewać, a wszyscy są tacy zszokowani i Grace ze łzami w oczach dziękuje Anastazji. Słowa są takie poruszające i piękne mają to coś. Wiem, że jest to już starsza piosenka i żałuje, że nie odkryłam jej wcześniej.


I moim ostatnim ulubieńcem jest piosenka, którą odkryłam w tym tygodniu. Jest to piosenka, która idealnie opisuje mnie i to kim jestem. Podnosi na duchu i zachęca do działania. Mogę słuchać jej kilkanaście razy na raz. Jest... idealna! Jest to utwór Shane'a Dawson'a (ma on niesamowity kanał na youtube) pod tytułem Fuck Up. Tej definitywnie powinien posłuchać te, kto cały czas czuje się jak oferma lub coś w tym stylu. Zachęcam.

"Pięćdziesiąt Twarzy Grey'a" - Recenzja Trylogii

Hej dawno nic nie dodawałam, a mówiłam, że będę dodawać chociaż jednego posta tygodniowo, no ale możecie nie wiedzieć, że jestem w III klasie gimnazjum, a to oznacza EGZAMINY. Tak niestety od jutra przez trzy dni będzie rozstrzygała się moja przyszłość. :-D  Żartuje...chyba.  A więc teraz teoretycznie powinnam się uczyć, ale nie mam już na to siły. Dlatego postanowiłam nadrobić zaległości i napisać dla was recenzję 3 książek, które ostatnio przeczytałam, a mianowicie trylogii "Pięćdziesiąt twarzy Grey'a" oraz zrobić Piosenki Tygodni, a właściwie to 3 minionych. W tym tygodniu nie będzie już prawdopodobnie więcej postów, gdyż w czwartek kończę egzaminy, a w sobotę wyjeżdżam na 7 dniową wycieczke do Francję. Włośnie sobie uświadomiłam, że znowu nie będzie postów przez te dni wycieczki, więc może postaram się zrobić i dodać kilka zdjęć z pakowania. Zobaczymy, a teraz przejdźmy do tematu.


Pięćdziesiąt twarzy Grey'a autorstwa E. L James to książka erotyczna, oczywiście z romansem. Pewnie wiele z was powiedziałoby, że to książka nie dla mniei ja tak też na początku sądziłam, lecz po długim namyśle i wiele usłyszanych i przeczytanych opiniach stwierdziłam, że bardzo chcę ją przeczytać. Powiem wam, że naprawdę mi się spodobała, wciąż nie o niej rozmyślam i już szukam terminu, żeby ją przeczytać jeszcze raz.
Książka opowiada historię młodej kobiety (21 lat) Anastazji Steel, która musi zastąpić koleżankę i przeprowadzić wywiad z jednym z najbogatszych biznesmenów Stanów Zjednoczonych - Christianem Greyem.  Oczywiście jest on nieziemsko przystojny i niesamowicie młody jak na swój sukces, gdyż ma zaledwie 27 lat. Onieśmiela on Anastazję, więc jest ona szczerze zadowolona po zakończeniu wywiadu i myśli, że nigdy więcej go nie spotka, lecz nie tylko on na niej wywołuje takie wrażenie. Spotykają się jeszcze kilka razy, nie będę wchodzić w szczegóły i Anastazja całkowicie traci dla niego głowę. Niestety Christian to skomplikowany mężczyzna i mający wile tajemnic. Nie pragnie on dziewczyny, lecz uległej, która podda mu się w jego pokoju zabaw i nic po za nim nie będzie go z nią łączyć. Anastazja musi podjąc decyzję, czy podpisać niebezpieczną umowę, czy odejść i spróbować zapomnieć o pierwszym mężczyźnie, w którym się zakochała.
To opis tylko Pierwszej części trylogii, mam nadzieje, że zachęciłam was do przeczytania jej, a teraz więcej szczegółów, czyli co mnie urzekło w tej książce, moje ulubione momenty i zaskoczenia.

UWAGA SPOILERY!

Jest to niesamowita opowieść miłosna, osobiście pokochałam Christiana i jego wszystkie odcienie szarości, ale to nie zmienia faktu, że jest on niezwykle pokręcony, żeby nie wyrazić się wulgarnie. Na prawdę trudno mi wybrać ulubiony moment z tych książek, lecz spróbuje.
W I części bardzo podobał mi się moment, gdy Anastazja zadzwoniła do Szarego, gdy była pijana, a on od razu przyjechał martwiąc się o nią, a potem była ta niesamowita chwila, gdy obudziła się u niego w łóżku. No i oczywiści odpowiedz Christiana, że on także spał w swoim łóżku. To mnie po prostu zwaliło z nóg! To jedna z moich ulubionych scen.
W II są to oczywiście zaręczyny i sceny poprzedzające je, mam na myśli całą sprawę z uległością Szarego i rozbiciem Charli Tango.
W III jest to trudne do określenia. Podobała mi się scena, gdy Anastazja mówiła Christianowi o dziecku, lecz także mnie przerażała, gdyż nie była pewna co dalej się wydarzy, czy odejdą od siebie, czy co. Świetne było całe to porwanie i te chwile w szpitalu, gdyż pan Grey tak się o nią troszczył.
A teraz co mnie wkurzało i irytowało. Zdecydowanie wszystkie końce książek. Wiem, że koniec ma zachęcić do przeczytania następnej części, ale przez te dramatyczne zakończenia nie mogła sobie zrobić, ani dnia przerwy. Gdy czytałam koniec pierwszej części myślałam, że umrę, czułam się dokładnie jak bohaterka - porzucona, zraniona i zrozpaczona. W drugiej, aż się we mnie gotowało na koniec, gdy okazało się kto próbował go zabić, a w trzeciej oczywiście fakt, że to już koniec, lecz też to, że te wspomnienia Christiana urwały się tak nagle i nie będą kontynuowane.
Ulubionym bohaterem zdecydowanie zostaje Christian, znienawidzonym Jose lub Jack. Ulubionym bohaterem drugoplanowym zostaje definitywnie Taylor ( to było takie słodkie, że na koniec ożenił się z panią Jones).
To by było na tyle jeśli chodzi o moje przeżycia z tą sagą, na pewno sięgnę po nią jeszcze raz. Polecam gorąco dla tych, których nie zrażą wątki erotyczne. Cóż mogę powiedzieć fantastyczna książka, z fantastycznymi bohaterami i fantastyczną fabuło. Polecam gorąco!

P. S. Mam szczerą nadzieję, że w ekranizacji zagra Matt Bomer. Byłby świetnym Christianem. Wim, że są spekulacje, że Ian byłby dobry do tej roli, ale choć go szczerze ubóstwiam, to nie pasuje mi on tu. Nie jest wystarczająco.... Christianowaty. ;-D